Joanna Nowakowska 02 marca 2010, 12:36
Palenie i polityka szkodzą
W najbliższych wyborach prezydenckich nie ma szans na aferę billboardową. Będzie się działo, ale w sieci.
Posłowie po cichu wprowadzili do ordynacji prezydenckiej zakaz reklamowania się na powierzchni przekraczającej 2 metry kwadratowe - informuje dzisiejszy "Dziennik Gazeta Prawna".
Kandydatom na prezydenta zostają więc najwyżej ulotki, bannery w hipermarketach, graffiti chodnikowe czy ramki w metrze - bo tylko takie nośniki reklamy zewnętrznej, wskutek interwencji posłów, będą mieli do dyspozycji.
Nowe ograniczenie uderzy po kieszeni firmy outdoorowe - wyborcze lata przynosiły dotąd największym graczom kilka-kilkanaście milionów złotych dodatkowego przychodu.
Kandydaci na prezydenta to kolejna po papierosach kategoria reklamowa, która uszczupli polski biznes outdoorowy, oczywiście - pod hasłem dobra konsumenta (wyborcy). W przypadku polityków punkt ciężkości kampanii przesuwa się do sieci. Twittujący Sikorski i blipujący Olechowski to jaskółki nowych strategii.
Co poczną kandydaci z mizernym e-elektoratem? Coś czuję, że szybko usłyszymy od nich o konieczności dynamicznej internetyzacji wsi.


Komentarze (1)
Dodaj komentarza jeszcze niedawno Stroer reklamował się (a raczej kategorię) "bez nas politycy są bez szans"